poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdział 5

 

                                   .. ktoś śpiewa naszą piosenkę ..

 

                                                * Oczami Ann *

  Rano obudziło mnie słońce, które świeciło mi prosto na twarz. Otworzyłam oczy lekko przerażona. No tak jestem w Londynie. Całkiem o tym zapomniałam : ) . Wyszłam spod ciepłej pierzyny i otworzyłam drzwi na balkon wpuszczając do pokoju chłodne, poranne powietrze. Uwielbiam takie poranki. Spojrzałam na nieziemską panoramę Londynu. Dzień zapowiadał się bezchmurnie. Wzięłam prysznic , ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni przygotowywali śniadanie Maciek z Izą. Iza mieszała jajecznicę, a Maciek robił tosty całując Izę w policzek kiedy tylko nadarzyła się okazja. To było takie urocze.
- Dzień dobry. - powiedziałam i dopiero wtedy para mnie zauważyła. 
- Hej młoda. Wyspałaś się ? - odezwał się kuzyn.
- Jak nigdy wcześniej. - odpowiedziałam i zaczęłam rozkładać rzeczy potrzebne do śniadania.
- To dobrze bo dziś czeka cię męczący dzień.
- Może i męczący, ale zgaduję, że najlepszy.
   Zasiedliśmy do śniadania. Cały czas rozmawialiśmy. Ustaliliśmy, że dziś zwiedzimy miasto, a jutro pojedziemy do mojej szkoły po wykaz podręczników. 
  Po śniadaniu pomogłam posprzątać Izie i pogoniłam na górę. Umyłam zęby, poczesałam się , zrobiłam lekki makijaż, wzięłam torebkę i zeszłam na dół.
- Gotowa ? - zapytała Iza .
- Od urodzenia : ) - odpowiedziałam i wyszliśmy z domu.
    - Zwiedziliśmy już chyba wszystko co było możliwe - powiedziałam kiedy siedzieliśmy w parku zajadając się lodami.
- Wszystko może nie, ale większość - odpowiedziała Iza uśmiechając się.
Nagle usłyszałam jak ktoś w parku zaczął śpiewać. Podeszłam do chłopaka przy którym stali ludzie by go posłuchać. Śpiewał piosenkę One Direction - Stole my heart . Nic nie myśląc stanęłam obok niego i zaczęłam śpiewać klaskając do rytmu. Chłopak uśmiechnął się do mnie i śpiewaliśmy dalej.


                                                * Oczami Harrego *


   Nie mogłem się na niczym skupić przez tą dziewczynę więc postanowiliśmy z chłopakami wybrać się do parku.
- Hazz co ci jest ? Od wczoraj jesteś jakiś dziwny. - spytał Lou.
- Nic. - odpowiedziałem - Naprawdę nic mi nie jest - zapewniłem ponieważ Louis wciąż wlepiał we mnie swoje oczy.
- Ok. Nie chcesz to nie mów.
   Zanim znaleźliśmy się w parku zdążyliśmy rozdać z tysiąc autografów , no ale cóż takie już nasze życie.
- Słyszycie > Ktoś śpiewa naszą piosenkę . - powiedział Horan kiedy byliśmy już w parku.
Poszliśmy zobaczyć posiadaczy tych niesamowitych głosów. Podeszliśmy do tłumu i zobaczyłem ją ! ... To była ona ! Śpiewała właśnie moje solo z More Than This . Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się do mnie , a ja wiele nie myśląc zacząłem śpiewać razem z nią .


___________________________________________________________________


przepraszam że długo nie pisałam , ale to z powodu braku internetu ..
 jak zauważyliście zmieniłam formę pisania : P zrobiłam to po to by ukazać też uczucia Hazzy : )

jeśli się podobało zaobserwuj i zostaw komentarz : )) 

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 4

                      .. najbardziej jednak dręczyło mnie jedno pytanie ..

       Przybiegłam do auta ciągle będąc w szoku. To był on ! To Harry .. Ciągle nie mogłam w to uwierzyć.
- Wsiadasz czy wolisz dreptać? - spytał kuzyn wystawiając uśmiechniętą głowę z auta.
- O jaki ty jesteś dowcipny - powiedziałam z nutką sarkazmu wsiadając do auta.
- No wiem, ja tak mam od urodzenia. Ahh ... ja po prostu jestem zbyt doskonały.
Oczywiście zaciesz na twarzy. No tak, Maciek od wsze był kochanym debilem : )
- Wmawiaj sobie dalej. - odpowiedziałam, a kuzyn wystawił mi język i odpalił samochód. Iza przyglądała się tej sytuacji z uśmiechem. Maciek pewnie już mówił jej, że w naszej rodzinie takie dokuczanie sobie jest na porzątku dziennym.
      Dojechaliśmy pod dom. Muszę przyznać, że domek mieli bardzo fajny. Weszliśmy do środka i moim oczom  ukazały się idealnie zaprojektowane wnętrza, które zresztą Iza sama urządziła.
- Jeśli to wszystko to twoja robota to wielkie WOW dla ciebie. - powiedziałam do Izy.
- Nic nadzwyczajnego. Urządzanie wnętrz to wkońcu moja praca.
- Czy któraś z dam mogłaby mi łaskawie pomóc z tymi bagażami ? - zapytał kuzyn wchodząc do domu. Obładowany moimi walizkami wyglądał dość komicznie. Obydwie z Izą wybuchłyśmy śmiechem.
- Po co wogóle pytałem ? - zapytał ironicznie kuzyn i poszedł po resztę moich bagaży.
- Tylko uważaj bo ja mam tam same cenne rzeczy. - krzyknęłam za kuzynem śmiejąc się .
-Skoro tak to może będzie bezpieczniej jak sama je sobie przyniesiesz. Tak wogóle co ty w nich masz, że są takie ciężkie ? Przywiozłaś w nich sobie kamienie spod domu żeby za bardzo nie tęsknić ?
- Już tak nie narzekaj. Wyrobisz sobie mięśnie. Jeszcze mi będziesz dziękować - powiedziałam strzelając uśmiech.
- O tak, napewno.
    Kiedy już Maciek z wielkim trudem wniósł moje bagaże zjedliśmy kolacje po której poszłam na górę się odświeżyć. Wchodząc do mojego tymczasowego pokoju by wyjąć to co było mi potrzebne z walizek ( które Maciek zresztą ledwo wytargał na górę ) oniemiałam . Pokój był niesamowity. Ściany były turkusowe. Meble były białe i tylko niektóre detale wystroju były koloru ścian. W pokoju również znajdowały się drzwi balkonowe. Z balkonu było widać właśnie panorame Londynu skąpanego w promieniach zachodzącego słońca.
- Tu jest genialnie - powiedziałam. Wzięłam wszystko co było mi potrzebne i poszłam się odświeżyć.
   Łazienka, tak jak zresztą reszta domu była doskonała. Przyciemnione światła a na środku neonowa wanna.
- Już kocham to miejsce. - pomyślałam uśmiechając się do siebie.
    Wzięłam kąpiel choć wolę myć się pod prysznicem, ponieważ dla mnie kąpiel w wannie to siedzenie w swoim własnym brudzie. Muszę przyznać, że zrobiłam to tylko ze względu na tą niesamowitą wannę. Po umyciu się wysuszyłam włosy, ubrała krótkie spodenki i t-shirt , które służyły mi za piżamę i wyszłam na balkon. Siedząc na fotelu, który się tam znajdował rozmyślałam o tym co mnie tutaj czeka. - Czy poradzę sobie w tutejszej szkole muzycznej ? Może znajdę swoją wielką prawdziwą miłość ? Co prawda miałam chłopaków w Polsce , ale to były przelotne znajomości - Najbardziej jednak dręczyło mnie jedno pytanie - Czy jeszcze kiedyś spotkam Harrego ? - z rozmyślań wyrwała mnie Iza.
- Hej Ann, może już się położysz, ledwo już siedzisz na tym fotelu. Jutro musisz być wyspana bo zabieramy cię na wycieczkę po Londynie. - powiedziała i już chciała wyjść.
- Iza ! - krzyknęłam jeszcze za nią - Dziękuję .
- Ale za co ?
- Za wszystko co dla mnie do tej pory zrobiliście i za to wszystko co jeszcze zrobicie.
- Naprawdę nie ma o czym mówić. - powiedział i wyszła z pokoju.
    Zmęczona położyłam się i zasnęłam z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie najlepszym .


 ___________________________________________________________________


wiem, że długo nie dodawała , ale przepraszam . koniec roku już tuż tuż i trzeba pozaliczać co nieco : )

mam nadzieję że rozdział się podoba

wtorek, 5 czerwca 2012

: p

muszę wam się przyznać, że co do tego opowiadania wahałam się między Harrym a Niallem : P
ostatecznie wygrał Hazza : ) a wy kogo byście woleli ?

Rozdział 3

.. czyli jednak prawdziwa miłość zdarza się jeszcze na tym świecie ..

 

    Lot upłynął bardzo szybko. Przez cały czas rozmawiałam z życzliwą starszą panią. Okazało się, że jest Polką, ale od kiedy wyszła za mąż mieszkała w Londynie ze swoim mężem. Kiedy umierał powiedział swojej małżonce, że chce być pochowany w Polsce ponieważ właśnie z tego kraju obydwoje pochodzą. Starsza pani co roku w rocznicę jego śmierci leci do Polski by pomodlić się nad grobem swojego męża.
- Czyli jednak prawdziwa miłość zdarza się jeszcze na tym świecie. - powiedziałam kiedy staruszka zakończyła swoją opowieść.
- Oczywiście i uwierz mi na słowo, ty też taką przeżyjesz. - odparła z tajemniczym uśmiechem na twarzy. Jednak nie zdążyłam nic odpowiedzieć ponieważ w głośnikach odezwał się głos stewardessy. Za chwile mieliśmy lądować. Podczas rozmowy ze staruszką cały stres ze mnie odpłynął więc bardzo cieszyłam się że jesteśmy już prawie na miejscu.
     Stoję z bagażami nie mając pojęcia gdzie iść. Lotnisko jest po brzegi wypchane ludźmi , każdy się tu gdzieś śpieszy.
- Co za wariactwo pomyślałam i oniemiałam ponieważ zauważyłam tłum rozwrzeszczonych dziewczyn - Jak ja tu wytrzymam ?
- Ann ! - ktoś krzyknął mi za plecami. Odwróciłam się.
- Maciek ! Wreszcie jesteście - krzyknęłam i rzuciłam się kuzynowi na szyje po czym uściskałam jego narzeczoną - Już myślałam, że o mnie zapomnieliście .
- Jak byśmy mogli - powiedziała Iza, narzeczona mojego kuzyna - Przepraszamy ale były korki.
- Ok, nic nie szkodzi. Co to za tłum rozwrzeszczonych dziewczyn ?
- Na lotnisku wylądował chyba jakiś zespół , a to najwyraźniej fanki - poinformował mnie kuzyn.
- Aha . powiedziałam bezmyślnie.
- Ok, zbierajmy się. Na pewno jesteś zmęczona podróżą.
- Może tylko troszeczkę . - odpowiedziałam i w tej samej chwili ziewnęłam.
- Właśnie widzę - zaśmiał się Maciek.
       Idąc do samochodu ledwo uniknęliśmy staranowania przez tłum dziewczyn.
- Tutaj tak codziennie ? - zapytałam kuzyna robiąc głupią minę.
- Nie - odpowiedział i zaczął się śmiać z mojego wyrazu twarzy.
- Szlak ! - zaklnęłam nagle.
- Co się stało ? - spytał kuzyn .
- Zostawiłam gitarę.
- Zaraz po nią pójdę . - zaproponowała Iza.
- Nie trzeba, sama podskoczę .- i pobiegłam nie dając jej wyboru.
     Po chwili szukania znalazłam ją i już biegłam do samochodu gdy nagle .. Łup ! .. zderzyłam się z kimś.
- Przepraszam to moja wina. Daj pomogę ci. - powiedział ktoś o seksownie zachrypniętym głosie . Spojrzałam w górę. Wyciągał do mnie rękę niesamowicie przystojny brunet o zielonych oczach. To był .. tak to on ! To właśnie Harry Styles !
   Wstałam, podniosłam gitarę i mówiąc nieśmiało - Dziękuję - uśmiechnęłam się do bruneta. Ten odwzajemnił uśmiech.
- Nie ma za co, to była moja wina - mówił uśmiechając się. Uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz i pobiegłam do auta

_______________________________________________________________________


mam nadzieję , że wam się podoba :m)

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 2

      .. pożegnania są najtrudniejsze, ale radość z kolejnego spotkania jak najbardziej szczera ..



    Kiedy dojechaliśmy na lotnisko byłam strasznie zestresowana. Za chwile miałam wsiąść w samolot i polecieć do całkowicie innego świata w którym jedynymi osobami które będę znać będzie mój kuzyn i jego narzeczona , u których miałam mieszkać.
    Wysiedliśmy wszyscy z auta. Pogoda w pełni odpowiadała mojemu humorowi. Niebo było spowite ciemnymi chmurami z których krople deszczu spadały na ziemię.
- Super, jeszcze deszczu tylko brakowało. - szepnęłam do siebie pod nosem .
- Córciu chodź, zaraz masz odprawę. - powiedziała mama i poszłyśmy. Za nami szli tato i mój starszy brat niosąc moje bagaże. Trochę ich było ponieważ spakowałam prawie wszystkie swoje rzeczy.
     W czasie kiedy pokonywaliśmy drogę z parkingu do budynku lotniska, mama przypominała mi , że mam się tam dobrze zachowywać i kiedy tylko dowie się, że narozrabiałam od razu wracam .
- Kochana mama. - pomyślałam. Nie była surowa. Zawsze robiła dla nas wszystko co tylko mogła.
     Kiedy usłyszeliśmy że pasażerowie mojego lotu mają przygotować się do odprawy , uściskałam wszystkich pokoleji i poszłam .
     Tak, właśnie w tym momencie moje życie robiło zwrot o 180 stopni . Inni ludzie, inne miejsca, inna kultura. Wszystko co do tego czasu mnie otaczało zostaje gdzieś w tyle. Kiedy przechodziłam przez bramkę odwróciłam się by jeszcze raz zobaczyć moich najbliższych, mam płakała przytulona do taty.
- Tak bardzo was kocham. - powiedziałam i pomachałam im.
  Wchodząc do samolotu ocierałam ostatnie łzy, które spływały mi po policzku. Usiadłam na swoi siedzeniu , koło mnie zajmowała miejsce starsza pani. Pierwsze wrażenie sprawiała bardzo dobre, miła i uśmiechnięta. Przetarłam oczy jeszcze czerwone od płaczu .
- Pożegnania są najtrudniejsze, ale radość z kolejnego spotkania jak najbardziej szczera. - powiedziała staruszka posyłając mi życzliwy uśmiech.


________________________________________________________________________

może mi się wydaje ale ten jest chyba trochę dłuższy i jakoś bardziej mi się podoba : )

przeczytałeś , spodobało się - zaobserwuj i skomentuj : ))

.. serce krajało mi się kiedy pomyślałam o tym wszystkim co tu zostawiam ..

- Nawet nie wiesz jak bardzo będę tęsknić - powiedziała Oliwka ocierając spływającą łzę .
- Ja za tobą też - powiedziałam przytulając przyjaciółkę - Co ja tam bez ciebie będę robić w tym Londynie ?
- Jak to co ? Uczyć się , wkońcu  jedziesz tam do szkoły .
- Będę tęsknić . - Powiedziałam i rozwyłam się jak dziecko .
- Ja za tobą też . - powiedziała przyjaciółka i już obie ryczałyśmy jak głupie .
- Ania musimy już jechać bo spóźnisz się na samolot - ostrzegła mnie mama chociaż dobrze wiedziała , że ciężko będzie pożegnać mi się z przyjaciółką , wkońcu miałyśmy się widzieć dopiero na święta .
- Już , już .
- Bądź na skype codziennie - krzyknęła przyjaciółka kiedy wchodziłam już do samochodu .
         Kiedy odjeżdżaliśmy sprzed domu czułam się dziwnie . Z jednej strony jechałam do Londynu , stolicy Wielkiej Brytanii i to właśnie tam spędzę następne 4 lata , ale z drugiej strony serce krajało mi się kiedy pomyślałam o tym wszystkim co tu zostawiam .
- Przecież nie wyprowadzam się na zawsze - pomyślałam i włożyłam słuchawki do uszu . W radiu leciała właśnie moja ulubiona piosenka One Direction . W czasie podróży na lotnisko nie miałam jakoś ochoty z nikim rozmawiać ..

CDN

_____________________________________________________________________________________


wiem , wiem krótkie ale to dopiero pierwsze więc mam nadzieję że mi wybaczycie : )
jeśli się podoba komentujcie ^^

^^

No więc założyłam tu bloga po to by dzielić się z wami moimi opowiadaniami o 1D .
Nie jestem wielką pisarką więc z góry przepraszam za błędy : p
Życzcie mi powodzenia ^^


No to do dzieła ;*